Zapinaj pasy—to jest szaleństwo na poziomie bliskim. Rozkoszuj się widokiem Galaktyki Spiralnej NGC 1365, uchwyconej w oszałamiającej chwale w podczerwieni przez Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba. Ten potwór znajduje się około 56 milionów lat świetlnych stąd w konstelacji Fornax, rozciągając się na kolosalne 200 000 lat świetlnych—mniej więcej dwa razy średnica naszej własnej Drogi Mlecznej. Ten świecący centralny pasek działa jak kosmiczna autostrada, kierując rzeki gazu i pyłu prosto do wściekłych żłobków gwiazdotwórczych, jednocześnie potajemnie karmiąc żarłocznego supermasywnego czarnego dziura w sercu galaktyki. Pyłowe filamenti skręcają się i bulgoczą jak dym z innego świata, tworząc jeden z najbardziej skomplikowanych portretów galaktycznych, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Oto coś, co zaskakuje: fotony, które podziwiamy teraz, opuściły NGC 1365 około 56 milionów lat temu—w samym środku najbardziej dzikiego snu Ziemi, Paleocenu-Eocenu Maksimum Termalnego (PETM). Nasza planeta zamieniła się w parny szklarnia—bez lodowców, palmy kołyszące się tam, gdzie powinien być Arktyka, a krokodyle wylegujące się pod tropikalnymi baldachimami daleko na północ od Koła Podbiegunowego. Było gorąco, było wilgotno, a to był ewolucyjny piec ciśnieniowy. Ta globalna fala upałów działała jak wielki przycisk "GO!" dla życia na Ziemi. Nowoczesne rzędy ssaków eksplodowały na scenie lub dramatycznie się zróżnicowały: najwcześniejsze prawdziwe małpy (nasi dalecy przodkowie), pierwsze konie, nosorożce i nawetowate zwierzęta kopytne, które ostatecznie dały nam jelenie, bydło, świnie i wieloryby. Niektóre ssaki faktycznie zmniejszyły swój rozmiar, aby efektywniej pozbywać się ciepła w palącym klimacie. To był prawdziwy świt Epoki Ssaka. I to jest twoje dzisiejsze biuletyn geologiczny—kosmiczne fajerwerki spotykają prehistoryczną saunę! Życzę ci absolutnie gwiezdnego dnia, Ziemianie! Zdjęcie: NASA, ESA, CSA, Janice Lee (NOIRLab) — Przetwarzanie: Alyssa Pagan (STScI)