Jestem wielkim fanem Waymos. Ale nie jestem też zaskoczony, że wczoraj jedno z nich potrąciło dziecko w San Mateo. Kiedy Waymos pojawiło się w naszej sennej podmiejskiej okolicy, nie złamało żadnych oficjalnych zasad ruchu drogowego. Ale też nie jeździli jak miejscowi. Nie: • Ustępowali miejsca dzieciom na rowerach • Zwalniali w okolicach ślepych zakrętów • Dali pieszym dodatkowy margines bezpieczeństwa Krótko mówiąc, naruszyli niepisane kulturowe zasady ruchu drogowego w naszym mieście. W przypadku wypadku przed szkołą podstawową wczoraj, nie wątpię, że Waymo mogłoby zatrzymać się znacznie szybciej niż ludzki kierowca. Ale również w pełni wierzę, że Waymo jeździłoby bardziej nieświadomie niż rodzic, który odwozi swoje sześciolatka do szkoły rano. Nie wiem, co, jeśli w ogóle, Waymo obecnie robi, aby dostosować style jazdy do lokalnych warunków. Ale oto kilka rzeczy, które mogłyby przyspieszyć przyjęcie lokalnych zachowań drogowych przez Waymos: • Aktywnie zachęcać do konstruktywnej krytyki od pasażerów w nowych obszarach • Ożywić naklejki „1-800-How’s My Driving” • Spróbować uchwycić różnice kulturowe w zestawie przycisków radiowych dla każdego obszaru geograficznego? (np. Ustąp miejsca pieszym: Tak/Nie) • Automatycznie dostosowywać się w pewnym zakresie od pasywnej do agresywnej jazdy, określonej przez lokalizację • Oferować darmowe „treningowe przejażdżki” dla miejscowych, aby dostarczyć szczegółowe opinie • Zatrudnić lokalnych przewodników kierowców...