Wyobraź sobie: stoisz na obcej planecie, gdzie niebo płonie dwoma słońcami—jedno wspaniałe, złoto-pomarańczowe, drugie mroczne, karłowate w kolorze krwawym. Rzucają one dziwne, krzyżujące się cienie na krajobraz i codziennie inscenizują zapierające dech w piersiach podwójne zachody słońca, malując horyzont warstwami ognia i krwi. To nie jest hollywoodzka fantazja z Tatooine w Gwiezdnych Wojnach. To zapierająca dech w piersiach rzeczywistość Keplera-16b, pierwszej potwierdzonej planety, która krąży wokół dwóch gwiazd jednocześnie, uwięziona w eleganckim tanecznym waltzu wokółbinarnym. Zauważona w 2011 roku przez teleskop kosmiczny Keplera NASA, ta gazowa olbrzymka wielkości Saturna (około 0,75 razy promień Jowisza i około jedną trzecią jego masy) dryfuje około 245 lat świetlnych stąd w konstelacji Łabędzia. Zajmuje jej 229 dni, aby okrążyć swoją parę binarną—mniej więcej tę samą odległość, jaką Wenus utrzymuje od naszego Słońca. Tymczasem dwie gwiazdy macierzyste—gwiazda typu K podobna do Słońca i mniejszy, chłodniejszy karzeł czerwony—wirują ciasno wokół siebie co 41 dni, a planeta przemyka stabilną ścieżką wokół obu. Kepler uchwycił ją za pomocą metody tranzytowej: gdy Kepler-16b przesuwa się przed gwiazdami z naszej perspektywy, tworzy skomplikowane, charakterystyczne spadki w świetle—czasami zasłaniając tylko jedną gwiazdę, czasami pochłaniając obie. Te złożone, niepodważalne wzory nigdy nie mogłyby wystąpić wokół pojedynczej gwiazdy. Precyzyjne dane nie tylko udowodniły, że planeta istnieje, ale także dostarczyły astronomom niezwykle wyraźnych szczegółów na temat jej rozmiaru, orbity i dokładnej natury jej podwójnych słońc. Przed tym odkryciem naukowcy poważnie wątpili, czy planety mogą w ogóle powstać, nie mówiąc już o przetrwaniu w grawitacyjnym przeciągu wojny systemu binarnego. Oczekiwano, że konkurencyjne przyciąganie dwóch gwiazd rozerwie dyski protoplanetarne, rozpraszając materiał, zanim światy mogłyby w ogóle przybrać kształt. Aż pojawił się Kepler-16b—w pełni uformowany gazowy olbrzym spokojnie prosperujący wśród chaosu. Zburzył te wątpliwości z dnia na dzień, udowadniając, że dyski formujące planety mogą przetrwać, osiedlić się i tworzyć trwałe światy nawet w najbardziej dynamicznych sąsiedztwach gwiazdowych. Nagle nasza kosmiczna perspektywa eksplodowała. Kiedyś myśleliśmy, że większość planet krąży wokół samotnych gwiazd jak nasze Słońce, ale systemy binarne dominują w galaktyce. Planety wokółbinarnie—kiedyś uważane za egzotyczne rarytasy—mogą być w rzeczywistości powszechne. Przezwane "prawdziwym Tatooine", Kepler-16b zapoczątkowało rewolucję, uruchamiając poszukiwania, które od tego czasu ujawniły ponad tuzin podobnych światów. Choć to mroźny świat gazowy (temperatury powierzchni spadają do około -100°C / -150°F, daleko poza jakąkolwiek strefą nadającą się do zamieszkania) bez stałego podłoża pod grubymi chmurami, Kepler-16b pozostaje trwałym kamieniem milowym: żywym dowodem, że natura tworzy planety w środowiskach, które kiedyś uważaliśmy za niemożliwe. (Ta artystyczna wizja uchwyca hipnotyzujące niebo z podwójnym słońcem Keplera-16b—choć zauważ, że niektóre artystyczne wersje różnią się stylem i dokładnością.)