Południowa Dakota ponownie poruszyła kwestię rezerwy stanowej Bitcoin. Posłanka Logan Manhart ponownie złożyła projekt ustawy HB1155, który w zasadzie się nie zmienił: pozwala stanowej komisji inwestycyjnej zainwestować do 10% funduszy publicznych w $BTC. To nie jest pierwszy raz, w wersji z 2025 roku projekt został wstrzymany, a teraz po prostu przechodzi przez ten sam proces. Punktem kontrowersyjnym nie jest tak naprawdę poparcie dla Bitcoina, ale to, czy tego typu ustawy mają jakąkolwiek wartość praktyczną. Z jednej strony to wyraz postawy: W Stanach Zjednoczonych Texas, Arizona i New Hampshire przyjęły podobne ustawy, a stany zaczynają publicznie dyskutować o włączeniu BTC do bilansu, co w sferze politycznej jest rzadkością. Z drugiej strony jest to bardzo realistyczne: 10% to górny limit, a nie obowiązkowa alokacja; przyjęcie ustawy ≠ natychmiastowy zakup monet; nawet jeśli dojdzie do zakupu, musi przejść przez komisję inwestycyjną, kontrolę ryzyka i audyt, co znacznie ogranicza przestrzeń do działania. Co ważniejsze, w porównaniu do poziomu federalnego staje się to jeszcze bardziej oczywiste. Trump już podpisał rozporządzenie dotyczące strategicznych rezerw Bitcoin, ale Biały Dom sam przyznaje, że utknął w szczegółach prawnych, a nawet nie wyraźnie zezwala na bezpośredni zakup BTC, można jedynie wykorzystać skonfiskowane aktywa do uzupełnienia zapasów. Ustawy tego typu w rządach stanowych również nie mogą uniknąć tych samych problemów: Czy naprawdę tworzysz rezerwy, czy tylko przyjmujesz postawę polityczną? Dlatego skłaniam się ku temu, aby traktować to jako sygnał, a nie pewny ruch: Bitcoin jest coraz bardziej wciągany w dyskusje o finansach publicznych i polityce, ale do konsensusu w tej kwestii jest jeszcze daleko. Obecne różnice nie dotyczą tego, czy potrzebujemy $BTC, ale kto poniesie ryzyko, jakimi pieniędzmi i jakie odpowiedzialności.