Helen Andrews przechodzi od razu do sedna: Startupy pozostają zdominowane przez mężczyzn, ponieważ obsesyjnie skupiają się na jednej rzeczy – uruchomieniu działalności. Gdy już się rozwijają, dodają HR, benefity, strukturę… nagle kobiety pojawiają się w znacznie większej liczbie. "To prosta demografia i obserwacja: pięciu facetów w garażu? Głównie mężczyźni. Przekształć to w prawdziwą instytucję z politykami, zespołami i systemami wsparcia? Kobiety tam kwitną." Twierdzi, że środowiska z misją, wysokim ryzykiem i pełnym zaangażowaniem naturalnie przyciągają mniej kobiet – dopóki chaos nie zostanie okiełznany, a firma nie zyska profesjonalizmu. Brutalna szczerość czy uproszczenie? Czy dostrzegasz ten sam wzór w startupach, w których pracowałeś lub które obserwowałeś?