Popularne tematy
#
Bonk Eco continues to show strength amid $USELESS rally
#
Pump.fun to raise $1B token sale, traders speculating on airdrop
#
Boop.Fun leading the way with a new launchpad on Solana.
Cieszę się, że mogę podzielić się tym, nad czym pracuję jako Visiting Fellow @OversightProject.
Pytanie, które rozwiązuję: dlaczego Republikanie głosują przeciwko własnej partii... i własnym wyborcom w kwestiach takich jak masowa migracja i SAVE ACT?
Zaskakujące wczesne odkrycie: darowizny FEC są tylko słabo skorelowane z zachowaniem głosującym. Powiązania instytucjonalne (gdzie senatorzy się kształcili, przez jakie organizacje przeszli, gdzie mają członkostwo) przewidują to znacznie lepiej.
I prawie nikt tego nie śledzi systematycznie. Buduję teraz tę infrastrukturę.
Główna próba: dlaczego Republikanie w Senacie powoli wprowadzają SAVE Act mimo 80% poparcia publicznego. Bądźcie na bieżąco.


W szczególności o ustawie SAVE:
"Niewygodna synteza: ci senatorzy mają więcej wspólnego ze swoimi demokratycznymi odpowiednikami niż z własnymi wyborcami. Nie dlatego, że istnieje skoordynowana sieć... po prostu dlatego, że przez 30-40 lat żyli w tym samym mieście, oddychali tym samym powietrzem i uczestniczyli w tych samych wydarzeniach. Filibuster to wymówka. Prawdziwą odpowiedzią jest to, że nie czują pilności, którą odczuwają ich wyborcy, ponieważ Waszyngton DC nie czuje tej pilności."
Dalsze wyjaśnienie, które uważam za wnikliwe:
Waszyngton DC jest kulturowo liberalny. Instytucje, z którymi codziennie mają do czynienia senatorowie z długim stażem: korpus prasowy, think tanki, w których obie partie faktycznie uczestniczą (Brookings, CFR, Aspen, Carnegie), szkoły, do których chodzą ich dzieci, przyjęcia kolacyjne - wszystko to jest lewicowe. To tworzy asymetryczną presję społeczną:
Republikanin, który przesuwa się w lewo, jest nagradzany. Prasa nazywa ich "stanowymi", "maverickami", "rozsądnym głosem". Zapraszani są na wydarzenia bipartystyczne. Ich dzieci nie dostają dziwnych spojrzeń w Sidwell Friends. McCain to rozumiał. Collins to rozumie. Murkowski to rozumie. Istnieje cała infrastruktura medialna, która celebruje "bohaterskiego umiarkowanego republikanina."
Demokrata, który przesuwa się w prawo, dostaje... nic. Nie ma odpowiednika konserwatywnej instytucji w DC, która by ich celebrowała. Żadna kolacja w czarnych krawatach pełna dziennikarzy, którzy by ich oklaskiwali za "odwagę" w przesuwaniu się w prawo. Ich baza by ich wyeliminowała. Prasa by ich nie nagradzała. Więc tego nie robią.
Struktura zachęt jest jednokierunkowa. Okno Overtona w DC jest ustalane przez korpus prasowy i stałe instytucje, i ciągnie w lewo. Republikanie stają w obliczu ciągłej presji, aby zaakceptować ten schemat jako cenę za bycie traktowanym poważnie. Demokraci już są w tym schemacie.
739
Najlepsze
Ranking
Ulubione
