Firma w zeszłym roku osiągnęła przychody przekraczające pięćset miliardów jenów. Na noworocznym spotkaniu, które właśnie miało miejsce, szef wspomniał o czymś, co wydaje mi się dość interesujące. Mimo że firma prowadzi interesy z Chińczykami, szef nadal myśli o zatrudnieniu Japończyków do zarządzania zespołem. W zeszłym roku firma wydała trzy miliardy jenów na firmę rekrutacyjną, aby pomogła w poszukiwaniu talentów menedżerskich, a do końca roku udało się zatrzymać mniej niż jedną trzecią. Głównym problemem jest to, że Japończycy potrafią zająć się tylko tym, za co są odpowiedzialni. Jeśli wykraczają poza swoje obowiązki, to nie dlatego, że nie chcą, ale po prostu nie potrafią tego zrobić... To dlatego właściciele chińskich firm wolą zatrudniać chińskich pracowników, bo ich umiejętności są naprawdę wszechstronne…