Jedyny centrum danych Google w Council Bluffs w Iowa zużyło 1 miliard galonów świeżej wody w 2024 roku. Jedna placówka. Jeden rok. Wystarczająco, aby zaopatrzyć każdy dom w Iowa przez pięć dni. Powód, dla którego potrzebują świeżej wody, to czysta chemia. Wieże chłodnicze działają poprzez przepuszczanie wody przez gorące powierzchnie i pozwalanie jej na odparowanie. 80% wody, którą centrum danych pobiera, dosłownie znika w atmosferze jako para. Nie można recyklingować pary. Pozostałe 20% staje się skoncentrowanym odpadem mineralnym. Wapń, magnez, krzemionka. Każdy cykl przez pętlę chłodzenia sprawia, że woda staje się coraz bardziej korozyjna. Po wystarczającej liczbie przejść zaczyna zatykać pompy i niszczyć wymienniki ciepła. Sprzęt wart miliony dolarów zniszczony przez kamień kotłowy. Recyklingowana woda ściekowa zawiera jeszcze więcej tych minerałów od samego początku. Można by ją oczyścić, ale mniej niż 1% wody w USA jest recyklingowane. Większość miast nie ma nawet oddzielnych rur do dostarczania wody odzyskanej do klientów przemysłowych. Centrum danych, które chciałoby używać recyklingowanej wody, musiałoby w zasadzie zbudować własną oczyszczalnię na miejscu. Tymczasem woda pitna z sieci kosztuje prawie nic. Więc po prostu piją z kranu. We wszystkich swoich centrach danych Google zużyło 8,1 miliarda galonów w 2024 roku, prawie dwa razy więcej niż trzy lata wcześniej. Firma twierdzi, że jej projekty zarządzania wodą „uzupełniły” 4,5 miliarda galonów. Te projekty nie są nawet w tych samych zlewniach, z których pobierają wodę. Ta sama strategia co offsety węglowe. Konsumuj lokalnie, kompensuj globalnie, nazywaj to zrównoważonym. Kierunek jest dziki, delikatnie mówiąc. Zużycie wody przez centra danych w USA może się czterokrotnie zwiększyć do 2028 roku. To 68 miliardów galonów tylko na chłodzenie, zanim doliczymy 211 miliardów galonów zużywanych pośrednio przez produkcję energii elektrycznej. Dwie trzecie nowych centrów danych od 2022 roku budowane jest w regionach, które już borykają się z niedoborem wody. Nikt nie pyta, dlaczego używają świeżej wody. Pytają, co się stanie z miastami dzielącymi główną rurę wodociągową z placówką, która pije jakby 50 000 ludzi pojawiło się z dnia na dzień.