Jedną z rzeczy dotyczących potężnych ludzi, a to dotyczy szczególnie miliardowych nerdów, jest to, że często byli oni niezręcznymi outsiderami w swoich latach formacyjnych. Nie byli królem balu ani gwiazdą futbolu; byli dziećmi zakopanymi w książkach, kodzie lub równaniach, może nawet popychanymi do szafek za to. Hierarchie w liceum są brutalnymi darwinowskimi poligonami doświadczalnymi dla dominacji społecznej, a większość nerdów była relegowana na sam dół, często ignorowana przez płeć przeciwną. Przechodząc do wczesnej dorosłości. Podbili rynki, zbudowali imperia i zgromadzili boskie bogactwo, ale ten adolescentny głód uznania nigdy całkowicie się nie goi. Dowód społeczny staje się ich narkotykiem – nie tylko jakiekolwiek uznanie, ale to od innych "mistrzów wszechświata", którzy odzwierciedlają ich intelekt. Epstein opanował to, tworząc ekskluzywny klub, w którym ci ludzie mogli czuć się intelektualnie lepsi i wzajemnie potwierdzeni. Księżniczka Koronna Norwegii Mette-Marit zachwyca się tym, jak "łaskocze jej mózg" i sprawia, że się uśmiecha. To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęła - czuć się mądrą i potwierdzoną nie przez byle kogo, ale przez samego Epsteina. To zabawne, ponieważ myślę, że większość z nas, kobiet, uważała, że "bardziej odpowiedzialne" jest umawiać się z miłymi nerdami niż z archetypami sportowców z liceum. Ale cool zły chłopak w zespole lub sportowiec z drużyny uniwersyteckiej wie, jak to jest być adorowanym i mieć wysoki status, więc są mniej skłonni do popadania w terytorium kompleksu boga jako dorośli. Nerdowscy miliarderzy i supergwiazdy akademickie często osiągają rodzaj sukcesu i sławy, który amplifikuje to, co już czują, czyli intelektualną izolację, więc są podatni na machiawelistów takich jak Epstein, którzy potrzebują tylko odrobiny magnetyzmu, aby oczarować potężnych inteligentnych elit.