Problem nie leży w braku „sztuki prawicowej”, ale w infrastrukturze odbioru, która pozwala interpretować sztukę, media, kulturę i społeczeństwo z tej perspektywy oraz wprowadzać generatywny dyskurs, który z powrotem się w to wplata i dokumentuje; bez czego nasza współczesna awangarda pozostaje niewidoczna i niesłyszana.
Jo
Jo14 lut, 05:02
To zabawne, że mamy miesięczną dyskusję na temat Sztuki Bez Prawicy w tym samym czasie, gdy miliony filmów z Clav na pokazie Eleny Velez stają się viralowe itd. Rozumiem, że to głupie i absurdalne, ale tak naprawdę wygląda tworzenie alternatywnej gospodarki dla sztuki.
Pytanie nie brzmi: "co to jest sztuka prawicowa"? Każda autentyczna sztuka dzisiaj musi być "prawicowa", ponieważ prawica jest teraz definiowana jako odrzucenie lewicy, a lewica jest definiowana jako zinstytucjonalizowana ideologia dzielona przez media i akademię; co z definicji musi istnieć poza tym, a ponieważ sztuka instytucjonalna straciła wszelką swoją witalność i znaczenie, sztuka ma być odnajdywana w awangardzie, więc pytanie brzmi tylko: czy awangarda może istnieć bez dyskursu, który by ją przyjął? Nie dostrzegalnie, z wyjątkiem jej bezpośrednich uczestników — zagubione pokolenie krytyki, włączone w bezwstydny PR systemu galerii, jest odpowiedzialne za zagubione pokolenie sztuki.
122