W te święta Bożego Narodzenia to Król Śniegu, a nie Święty Mikołaj, przybył do miasta, gdy największa na świecie sieć restauracji, Mixue (wymawiane Me-shway), otworzyła swoje pierwsze dwa lokale w Nowym Jorku, a przez K-town i Times Square przeszła parada śnieżnych ludzi w pelerynach — maskotka Mixue — gdzie na billboardach migał mroźny symbol sieci i jego personel w kształcie rożka lodowego. Chociaż Król Śniegu Mixue jest tak biały i puszysty jak Bibendum z Michelin, reprezentuje inny gastronomiczny ekstrem: ceny poniżej kosztów, które podcinają konkurencję i sprawiły, że franczyza herbaty i lodów rozrosła się do ponad 50 000 lokalizacji na całym świecie. Jak powiedział facet wychodząc z Mixue w Hell's Kitchen w zeszłym tygodniu: „To najtańszy sklep w Chinach.” Mixue’s $1.19 lody i $2 lemoniada to ekscytująca propozycja w 2026 roku, ale mimo ich popularności gdzie indziej, czy „przystępność” wystarczy w porównaniu do serowego pianki i mleka ube, które wszyscy piją w innych miejscach z herbatą w mieście? A czy to w ogóle jest dobre? Przeczytaj więcej o wizycie Tammie Teclemariam w wyczekiwanym chińskim imporcie: