Rozmawiałem w tle z dwoma prawnikami, którzy bronili strzelanin z udziałem funkcjonariuszy. Obaj zawsze prowadzili swoje sprawy do procesu. Po przeanalizowaniu dzisiejszych wydarzeń, obaj powiedzieli, że gdyby to był ich klient, doradziliby: - Zgłosić się do ugody - Być gotowym przyznać się do winy w związku z mniejszym przestępstwem lub niższym wyrokiem - Przyjąć wszystko, co nie jest de jure LWOP (dożywocie bez możliwości zwolnienia) Innymi słowy, goście, którzy bronią policjantów strzelających zawodowo, uważają, że ta sprawa jest nie do wygrania. Próbowaliby bronić jego działań, po prostu staraliby się zmniejszyć wpływ wyniku. Ich głównym punktem spornym było: - "Mógłbym argumentować strzał numer jeden i liczyć na uniewinnienie lub niezdolność do podjęcia decyzji - ale nie mogę tego zrobić w przypadku strzałów 2 i 3" - "Ława przysięgłych nie przejdzie obok obracających się kół" - "Odmowa medykom wyrzuca obronę konieczną przez okno"