Moja pierwotna firma YC nie powiodła się, ponieważ mój współzałożyciel i ja byliśmy zbyt dobrzy w wymyślaniu pomysłów. Byliśmy osiem miesięcy w drodze i po dwóch pivotach. Mieliśmy zamiar dokonać trzeciego pivotu. Przeszliśmy całą tę podróż razem: rzuciliśmy pracę, zbudowaliśmy demo, dostaliśmy się do YC, spędziliśmy niezliczone godziny na kodowaniu i rozmawianiu z klientami. Ale każda burza mózgów przebiegała w ten sam sposób. On ekscytował się pomysłem na technologię marketingową. Ja ekscytowałem się pomysłem na narzędzia dla programistów. Potem spędzaliśmy godziny, próbując znaleźć coś, co obaj by nas ekscytowało. Zawsze znajdowaliśmy coś. To był problem. Pomysły, na które się zgadzaliśmy, nigdy nie były tymi, które naprawdę chcieliśmy zbudować. Były kompromisami. "Wystarczająco dobre." Więc lądowaliśmy na bezpiecznym wyborze i szliśmy dalej. Nie kłóciliśmy się. Nie byliśmy niezgodni co do etyki pracy. Naprawdę się lubiliśmy. Ale sprawialiśmy, że stawaliśmy się mniejsi. Więc zabiliśmy firmę. On poszedł i zbudował startup technologii marketingowej, w który jest głęboko zaangażowany. Zadzwoniłem do inżyniera, z którym pracowałem w Census, który pasjonował się tymi samymi problemami narzędzi dla programistów, co ja. To stało się Mesą. Dziś obaj budujemy dokładnie to, co chcieliśmy zbudować. Osobno. Czasami najlepszą rzeczą, jaką mogą dla siebie zrobić dwaj założyciele, jest przestać być współzałożycielami.