To przypomina mi części akademii -- był profesor na Harvardzie, który nie opublikował ani jednego artykułu jako członek wydziału (miał "naprawdę dobrą notatkę studencką."). Jakoś i tak uzyskał stałą posadę.
Alex Press
Alex Press4 sty, 13:32
Ponad 30 lat w zespole New Yorkera bez opublikowania ani jednego słowa... trzeba mu to przyznać.
To powiedziawszy, przyznanie miejsca na etat profesorowi, który nie publikuje, jest wciąż lepszym wykorzystaniem zasobów niż subsydiowanie praktyki prawnej profesorów; zwłaszcza tych, którzy wykorzystali swoje talenty na wysoce wątpliwych, jeśli nie złych klientach -- Harvard subsydiujący obronę prawną Jeffrey'a Epsteina to najgorszy przykład, ale są też inne.
Częściowa korekta: okazuje się, że profesor, o którym mowa, opublikował książkę naukową w 2019 roku, 43 lata po swoim pierwotnym zatrudnieniu. Teraz mam ochotę ją przeczytać, na zasadzie, że każda książka, która powstawała przez 43 lata, musi mieć coś interesującego do powiedzenia.
98