Uwielbiałem dzisiejszy nowy wywiad z Saylor'em. Od czasu boomu i krachu firm skarbcowych Bitcoin, było mnóstwo leniwej krytyki firm skarbcowych Bitcoin ze strony Bitcoinowców. Co jest ironiczne, ponieważ wiele z tej krytyki pochodzi z perspektywy wysokiej preferencji czasowej, czego Bitcoinowcy nie są znani :) Myślę, że Danny i Saylor trochę się minęli w rozmowie, ale sedno argumentu Saylor'a jest całkowicie uzasadnione i słusznie argumentował za reorientacją uwagi w odniesieniu do firm, które nie posiadają Bitcoin. Widzieliśmy, jak niektóre z tych TC handlowały po ogromnych mnożnikach (przynajmniej w porównaniu do tego, co widzieliśmy wcześniej), nastąpiła naturalna korekta rynkowa, a potem grupa Bitcoinowców wyłączyła swoje mózgi i wyrzuciła dziecko z kąpielą. Powinno być to już zdrowym rozsądkiem, że cena akcji nie zawsze odzwierciedla jej fundamenty, co jest powodem, dla którego istnieją błędne wyceny i dlaczego konsensus nigdy nie jest osiągany, a niektórzy ludzie zarabiają, a inni tracą pieniądze. Myślę, że dobrą analogią byłoby porównanie manii do bańki dotcomowej. Akcje, które były w dużej mierze wspierane przez inwestorów detalicznych w fazie hype'u. Chcesz podsumowania tego, co się wydarzyło podczas krachu dotcomów? Akcje Amazonu spadły o -94%. Intel spadł o -72%. Apple spadł o -65%. Microsoft spadł o -60%. Te firmy nie odzyskały się przez LATA, a mimo to fundamentalnie zmieniły świat. Widzę, że pojawia się krytyka, która pyta: "Czy te firmy naprawdę porównują się do BTC TC?" Dlaczego nie? Czy nie jest pomysł monetyzacji najlepszej formy kapitału największym pomysłem w całej finansach? Czy strategia nie rewolucjonizuje obecnie rynku obligacji? Wiesz, pomysł wart 300 bilionów dolarów? Strive bierze w tym udział, Metaplanet bierze w tym udział. Więcej do przyjścia, niewątpliwie....