Propozycja dr. Michaela J. Burry'ego, aby wydać 1 bilion dolarów na budowę nowoczesnej sieci elektrycznej zasilanej energią jądrową, jest (głównie) trafna i nie mogę się z nią bardziej zgodzić, z wyjątkiem kilku drobnych zastrzeżeń (poniżej). Ale w zasadzie, to jest DOKŁADNIE to, jak powinniśmy myśleć! Brawo. Zastrzeżenia: "Rozsiewanie" kraju małymi (podkreślenie dodane) reaktorami nie ma sensu technologicznego. Cały powód, dla którego przeszliśmy na bardzo duże reaktory w latach 60./70., to ekonomia skali. Jeśli zamierzasz zbudować to na miejscu, większe jest zazwyczaj lepsze. I aby być pewnym, potrzebujemy elektrowni gigawatowych, a nie megawatowych, aby całkowicie zwiększyć naszą zdolność elektryczną w zmodernizowanej sieci, co jest dokładnie właściwym celem, do którego powinniśmy dążyć. Istnieje silny argument na rzecz naprawdę "małych" reaktorów, ale nie w obecnej iteracji tego, co główny przemysł jądrowy mylnie nazywa SMR. Dla reaktorów takich jak AP300 budowanych na miejscu, nawet jeśli części byłyby masowo produkowane kiedyś (w tej chwili to tylko marketingowy BS, a nie rzeczywistość), nadal miałoby więcej sensu masowo produkować te "modułowe" części do budowy znacznie WIĘKSZYCH reaktorów, a nie mniejszych. Aby NAPRAWDĘ osiągnąć "modularność" w znaczący sposób, istnieje bardzo silny argument na rzecz masowej produkcji całych reaktorów jądrowych na liniach montażowych przypominających te w przemyśle motoryzacyjnym, produkując naprawdę małe reaktory o małych wymiarach, które są *na tyle małe, aby mogły być w pełni zbudowane i zmontowane w fabryce, a następnie transportowane jako kompletny jednostka gotowa do zasilania i uruchomienia na miejscu*. W tym scenariuszu ekonomia skali osiągana jest poprzez wykorzystanie ekonomii masowej produkcji na linii montażowej, używając robotycznego montażu i testów, aby poprawić QC ponad obecne standardy przemysłu jądrowego. Chociaż byłem wielkim zwolennikiem tego podejścia, nie można tego robić na pół gwizdka, tak jak obecny trend SMR. Musisz albo masowo produkować rzeczy w formacie, który można transportować i ZAINSTALOWAĆ (nie "zbudować") na miejscu, albo musisz zobowiązać się do budowy na miejscu w stylu AP300, w takim przypadku mniejszy rozmiar nie ma sensu, a DUŻE reaktory modułowe byłyby znacznie lepsze. Musimy również stać się znacznie mądrzejsi w kwestii cyklu paliw jądrowych i przyjąć prawdziwą strategię reaktora rozmnażającego, abyśmy mogli wykorzystać WSZYSTKIE urany, które wydobywamy do produkcji energii jądrowej, a nie tylko 0,72% z nich, które przestarzałe reaktory wodne z lat 50. XX wieku, obecnie mylnie przedstawiane jako "najnowocześniejsze", są zaprojektowane do wykorzystania. Wszystkie wyzwania technologiczne zostały rozwiązane dziesięciolecia temu, ale nigdy nie udało się uzyskać odpowiedniej ekonomiki. To, co mamy dzisiaj w reaktorach "technologii dinozaurów" takich jak Westinghouse AP1000, jest porównywalne z NASA. To, czego potrzebujemy, to SpaceX. Powód, dla którego reaktory rozmnażające nigdy nie odniosły sukcesu na Zachodzie, nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek wrodzonym ograniczeniem technologicznym lub wyzwaniem, a wszystko z tym, jak podeszliśmy do projektowania i budowy ich w stylu przypominającym NASA. Mądrzejsze podejście do produkcji w połączeniu z zobowiązaniem do masowego wdrożenia na skalę, którą proponuje dr Burry, mogłoby łatwo rozwiązać ten problem i uczynić energię jądrową tańszą niż energia z węgla i gazu. Ale niestety, konwencjonalny przemysł energii jądrowej jest pełen ludzi z mentalnością dinozaura, którzy gorzko opierają się postępowi technologicznemu, powołując się na doświadczenie operacyjne wczesnych technologii LWR z lat 50., które powinny być już przestarzałe, jakby było to coś, co należy cenić i chronić na zawsze. Przypuszczam, że NASA była pełna ludzi, którzy myśleli w ten sam sposób. I nie mylcie się: *Chiny "rozumieją"* To, co robią, to wszystko, co należy zrobić, aby osiągnąć cel dr. Burry'ego (w Chinach), w tym komercjalizację reaktora rozmnażającego tor, który został zaprojektowany w połowie lat 60. w laboratoriach Oak Ridge, zanim został porzucony z głównie politycznych powodów. Poza tymi drobnymi uwagami na temat "rozsiewania" i "małych", propozycja dr. Burry'ego jest trafna i bardzo zgodna z moją własną wizją tego, co POWINNO być zrobione, aby rozwijać energię jądrową.