Nazywanie rynku pracy "zamrożonym" brzmi pejoratywnie. Jednym z danych wspierających to jest to, że wskaźnik zatrudnienia jest taki sam, jak w czasie Wielkiej Recesji. Jednak wskaźniki separacji są również bliskie najniższym w historii, podobnie jak wskaźniki zwolnień/wyładowań. Czy powinniśmy nazywać rynek pracy bezpiecznym?
Załóżmy, że piszesz funkcję dobrobytu społecznego, aby ocenić gospodarkę: f (wskaźnik bezrobocia, tempo zatrudniania/zwolnień) Dałbym znak ujemny przy wskaźniku bezrobocia, ale nie jestem pewien, jaki znak powinno mieć tworzenie/niszczenie miejsc pracy.
Część mnie myśli, że wyższe tempo zatrudniania/zwolnień jest dobre dla wzrostu produktywności i daje ludziom możliwości zmiany pracy i wprowadzenia zmian. Więc cieszę się, widząc tego więcej. Ale część mnie martwi się, że większa rotacja może oznaczać więcej zwycięzców i przegranych.
Być może najlepszym argumentem na rzecz pejoratywnego określenia "zamrożony" rynek pracy w przeciwieństwie do komplementarnego "bezpieczny" rynek pracy jest wzrost udziału długoterminowego bezrobocia. Ale wciąż jestem niepewny i byłbym zainteresowany lepszymi argumentami/dowodami.
338