Myślę, że kluczową rzeczą w życiu jest ustalenie, co musisz zrobić lub powiedzieć, aby poczuć, że dałeś z siebie najlepsze możliwe starania w danej sytuacji. Na przykład, jeśli jesteś w konflikcie z przyjacielem — co musisz zrobić/powiedzieć, aby poczuć, że zrobiłeś wszystko, co w twojej mocy, aby wyciągnąć oliwkę, a reszta zależy od nich? Albo twój chłopak zrobił coś, co cię zraniło — co musisz zrobić lub powiedzieć, aby poczuć, że byłeś szczery w swoim doświadczeniu, ale nadal otwarty na naprawę? Zauważyłem, że najczęściej czuję się zawiedziony, gdy czekam, aż druga osoba uzna jakąś ukrytą napięcie, które odczuwam. Może czuję się niezręcznie, poruszając ten temat, lub uważam, że to oczywiste dla nas obojga, więc zamiast coś zrobić lub powiedzieć, po prostu coraz bardziej się irytuję w milczeniu. Z biegiem czasu odkryłem, że znacznie zdrowszym podejściem dla mnie jest po prostu powiedzenie tego, co myślę, i zobaczenie, co się wydarzy. Nie zawsze to się naprawia, ale *więcej informacji prawie zawsze staje się dostępnych.* Fabuła się rozwija. Aktywistyczna wersja tego mogłaby brzmieć „zaproszenie swojego crush’a na randkę.” Wiele osób wprost odmawia robienia takich rzeczy, bo myślą „no jeśli byliby zainteresowani, to by to jasno pokazali, więc po co miałbym pytać.” To może być prawdziwe, ale celem tego działania jest *dla ciebie* — jeśli twój crush powie ci, że nie jest zainteresowany, teraz jesteś wolny, aby iść dalej. Dlatego mówię, że ważne jest, aby zrozumieć, co jest twoim *własnym* najlepszym wysiłkiem — co tak naprawdę musisz zrobić lub powiedzieć, aby ruszyć naprzód? Oczywiście, to staje się trudniejsze, im bardziej skomplikowana jest sytuacja. Jednym z przykładów może być romantyczny związek, który wydaje się niezadowalający. Może być bardzo trudno zrozumieć, jak wygląda „najlepszy wysiłek”, ponieważ teoretycznie możesz próbować w nieskończoność, dopóki druga osoba chce pozostać w związku. Musisz więc naprawdę rozwinąć swoje własne zrozumienie tego, co jest złe w związku, jak wygląda to, co do zniesienia, i *jak długo i mocno* jesteś gotów próbować. Sedno tego, co mówię, jest takie, że bardzo łatwo jest przerzucić odpowiedzialność na drugą osobę i to, co robi/nie robi, i mówi/nie mówi. Ale coraz bardziej rozumiem, że to tak naprawdę jest próbą ucieczki od samopoznania — zamiast obwiniać kogoś innego, powinieneś jasno określić, co *ty* musisz zrobić, aby czuć się dobrze w tej sytuacji. To nie jest łatwe, ale to jedyny sposób na wyjście z urazy.