Uczyniliśmy to niemal niemożliwym dla młodych rodzin, aby dołączyć do klasy średniej w Ameryce. Nie mówiąc już o oszczędzaniu pieniędzy i budowaniu majątku. 2300 dolarów miesięcznie za opiekę nad dziećmi. 1800 dolarów za kredyt hipoteczny na starter house, plus kolejne 700 dolarów za podatek od nieruchomości i ubezpieczenie. 1000 dolarów na ratę samochodu, ubezpieczenie i paliwo. 1000 do 1500 dolarów na zakupy spożywcze, 2000 dolarów za podstawowe ubezpieczenie zdrowotne. 500 dolarów na media i telefon komórkowy. Zsumuj to wszystko, a jesteś blisko 10 tysięcy dolarów miesięcznie, tylko na podstawowe potrzeby. Po opłaceniu podatków federalnych i stanowych, musisz zarabiać ponad 150 tysięcy dolarów rocznie. A to tylko na przetrwanie. Nie obejmuje oszczędzania na nagłe wypadki, emeryturę, wydatki medyczne (pamiętaj, że plan ubezpieczenia na poziomie brązowym ma 10 tysięcy dolarów odliczenia dla rodziny!), czesne na studia. Z pewnością nie zostawia nic na datki, remonty domu, randki czy okazjonalne wakacje. 150 tysięcy dolarów. Liczba, którą kiedyś uważaliśmy za „osiągnięcie sukcesu”, teraz to absolutne minimum, aby pozwolić sobie na markowe pieluchy i samochód, który nie rozpadnie się przy drobnej stłuczce. Czy dziwi nas, że młodzi ludzie odkładają małżeństwo i zakładanie rodzin? Dlaczego polityczne centrum upada, a pokolenie Z pędzi w kierunku skrajności politycznych, zarówno lewicy, jak i prawicy? Czy jesteśmy zaskoczeni, że powszechny oszustwa w opiece nad dziećmi w Minnesocie są tak oburzające dla ludzi? Kiedy podatnicy amerykańscy muszą zarabiać średnią pensję menedżerską, aby tylko utrzymać światło? Jestem za tym, aby podnieść się za własne buty. Na poziomie indywidualnym to świetna rada – wszyscy mamy obowiązek żyć w ramach naszych możliwości, brać odpowiedzialność za nasze życie i budować życie, o którym marzymy dla naszych rodzin. Nikt inny tego za nas nie zrobi, ani nie powinniśmy oczekiwać, że to zrobią. Ale na poziomie społecznym, jeśli nie uczynimy tego przystępnym dla ludzi – zwłaszcza młodych ludzi – aby prowadzić przyzwoite życie, po prostu nie przetrwamy. I nie jestem pewien, czy w ogóle zasługujemy na to.