kilka myśli, które muszę wyrazić czuję, że jestem w bardzo ważnym punkcie swojego życia. całkowicie poświęciłem się NFT, gdy wszyscy inni odeszli. rynek jest martwy. płynność zniknęła, uwaga zniknęła, nawet ludzie, którzy mówili, że nigdy nie sprzedadzą, przeszli do memecoinów. a ja tutaj jestem, zatrudniam zespół i buduję launchpad. znam siebie, znam swoje ego. mam palącą potrzebę, aby być tym, który to przywróci. chcę być tym facetem, na którego ludzie wskazują i mówią "to on uratował NFT." chcę tego tak bardzo, że czasami mnie to przeraża. w zeszłym roku zbudowałem partners NFT w 24 godziny. 60 000 SOL w dwa miesiące. to mnie czegoś nauczyło: szybkość to klucz. nie sztuka, nie mapy drogowe, nie serwery discord z 67 kanałami ogłoszeń. tylko szybkość. więc teraz buduję tapfun. każdy uruchamia w 60 sekund. zatrudniłem inżynierów, projektanta, publicznie się zobowiązałem, powiedziałem wszystkim. nie ma już dla mnie cichego zwrotu. jeśli to się nie uda, nie uda się przed wszystkimi, którzy obserwują. a ludzie obserwują. niektórzy stawiają na mnie, większość stawia przeciwko mnie. widzę cytaty, widzę odpowiedzi "NFT są martwe, stary". to są dokładnie ci ludzie, których chcę udowodnić, że się mylą. ale czasami późno w nocy zastanawiam się, czy mają rację. czy to wystarczająco imponujące? czy launchpad dla martwego rynku jest wart mojego czasu? jeśli wiem, że nigdy nie będę zadowolony z czegokolwiek, co zbuduję, czy nie powinienem od razu zaryzykować większego? czy buduję tapfun, ponieważ w to wierzę, czy dlatego, że to ogłosiłem i teraz jestem uwięziony? nie wiem. naprawdę nie wiem. co wiem, to to, że budowanie tutaj wydaje się być trudnym trybem. nie ma hype'u, na którym można jeździć, nie ma płynności do wykorzystania, nie ma publiczności czekającej na skok. to tylko ja, praca i cisza wystarczająco głośna, by usłyszeć moje własne wątpliwości. ale ta cisza wydaje się być również pozwoleniem. nie konkuruję o uwagę, nie występuję, nie optymalizuję dla rynku, który nie istnieje. po prostu buduję. martwię się, że jestem oszustem. że nie jestem wystarczająco techniczny, nie jestem wystarczająco połączony, nie jestem wystarczająco mądry. że pewnego dnia wszyscy zdadzą sobie sprawę, że byłem tylko facetem, który miał szczęście raz i pomylił to z przeznaczeniem. ale potem jest ten inny głos. ego. mówi mi, że powinienem tu być, że mogę to zrobić lepiej niż ktokolwiek. nie mam żadnego uzasadnienia, by tak myśleć. żadnego. ale to uczucie nie znika. ...