Osobiście uważam, że to tylko kwestia tego, że ludzie/fundusze w końcu będą tak mocno obciążeni metalami, technologią itp., że zaczną się przestawiać na BTC. Można argumentować, że słabsze wyniki BTC w porównaniu do złota sprawiają, że wydaje się to porażką, ale równie łatwo można argumentować, że sprawia to, że wydaje się to względną wartością. Wystarczy mała część rynku, aby rozpocząć tę rotację, a wtedy zaczyna działać reflexivity, gdy ludzie zdają sobie sprawę, że to jest następna rzecz, do której warto się przyciągnąć, tak jak srebro było tym, do czego warto się przyciągnąć po złocie. W końcu skończymy z metalami, do których można się przestawić... Nie potrzebuje nawet, aby ludzie "wierzyli" w to per se, muszą tylko myśleć, że wszystko inne jest przewartościowane. Pamiętaj również, że wiele funduszy działa zgodnie z wytycznymi, które nie pozwalają im na alokację powyżej określonej kwoty do danej klasy aktywów. Więc gdy metale rosną, są zmuszeni do inwestowania w inne miejsca, a wiele klas aktywów już zostało mocno wycenionych po latach dewaluacji. Ludzie po prostu potrzebują miejsca, aby ulokować swoje pieniądze, które *nie* jest gotówką, a co tydzień jest coraz mniej niedowartościowanych miejsc na to. Więc nawet w pesymistycznym przypadku, w którym ludzie naprawdę nie wierzą, w pewnym momencie BTC zaczyna wyglądać jak ostatnia dziewczyna bez partnera na balu i zaczyna być zapraszana, mimo że trochę dziwnie pachnie.