Powodem, dla którego ostatnio tak dużo mówię o australijskim lobby izraelskim, jest to, że stało się to moim problemem. Kwame Ture powiedział: "Jeśli biały człowiek chce mnie powiesić, to jego problem. Jeśli ma moc, by mnie powiesić, to mój problem." Uważam, że jego logika jest słuszna. Lobby izraelskie w Australii pokazało, że ma moc, by skutecznie wywierać presję na rządy w celu wprowadzenia ustaw i polityk, które zagrażają wolności słowa ludzi takich jak ja, którzy krytycznie wypowiadają się o państwie Izrael. To czyni ich moim problemem. Są ważniejsze i pilniejsze sprawy na świecie niż wysiłki lobbingowe apartheidowego państwa w peryferyjnej nacji rdzenia imperialnego, to pewne. Wolałbym pisać o tych sprawach. Ale australijskie lobby izraelskie uczyniło się moim problemem, więc muszę od czasu do czasu wspominać o jego nadużyciach. Wiem, że moje nazwisko pojawiło się na listach. Wiem, że byłem przedmiotem prywatnych dyskusji wśród ludzi, od których wolałbym nie otrzymywać uwagi. Wiem, że dzielę kraj z ludźmi, którzy otwarcie by świętowali, gdybym został uwięziony za to, co powiedziałem o Izraelu i syjonizmie. Dlatego mam osobisty interes w zwracaniu uwagi na siły, które dążą do naruszenia praw obywatelskich ludzi takich jak ja, oraz na niewybaczalne wspieranie tych agend przez mój rząd. I wszyscy przyzwoici Australijczycy mają ten sam osobisty interes, aby było jasne. Każda osoba z sumieniem, która pragnie móc wypowiadać się przeciwko ułatwianiu przez swój rząd masowych morderstw i nadużyć, ma osobisty interes w tej debacie. Ponieważ każdy z nas ma teraz cel na swoim gardle. Wszyscy musimy się wypowiadać, póki jeszcze możemy.