widzę, że deweloperzy pełną parą wyprzedają swoje zasoby za dużą kasę ale czy naprawdę możemy ich za to winić? pieniądze leżą tuż przed nimi z jednej strony mamy anonimowych użytkowników internetu pytających kiedy, kiedy, kiedy, narzekających, dających pomysły, które po prostu nie mają sensu, hałas, hałas, hałas a ty nie myślisz, że to logiczne działanie z ich strony? może rozwiązaniem jest w jakiś sposób ograniczenie ich dostępu, aby włączyć element finansowy, ale nie uczynić go tak łatwo dostępnym klif inwestycyjny haha wyobraź sobie, że dyrektorzy generalni mogą publicznie ogłaszać swoje firmy i w jeden dzień, bez większych reperkusji, po prostu powiedzieć dość, zniszczyć to, sprzedać wszystko wielu by to zrobiło więc ten pomysł, aby pozwolić ludziom mieć tokeny twojej firmy, twojego projektu, ma całkowity sens, ale w tej chwili jest wiele problemów z dostosowaniem jak zsynchronizować wizję głównego dewelopera/założyciela z społecznością? jak energia tokena może wspierać długoterminowy rozwój projektu? jak zignorować marudzących ludzi i wspierać tych, którzy naprawdę chcą pomóc? w momencie, gdy wprowadza się kryptowaluty, praca założycieli staje się skomplikowana. muszą teraz opiekować się "inwestorami" obok pracy nad swoim rzeczywistym pomysłem. I muszą stać się CFO i nagle zarządzać milionami. Jeszcze wczoraj byli tylko inżynierami. po prostu myślę na głos. czy jest już jakieś rozwiązanie? NFT były bliskie, ale najsilniejsze społeczności mogą być podwójnym ostrzem. w przypadku memecoinów, najlepsi posiadacze wielorybów z poprzedniej generacji byli niesamowici, wierzyli. ale było też wielu marudzących ludzi, którzy psuli atmosferę. hmmm będziemy dalej odkrywać