Kiedy widzę wizualnie uderzające dzieło sztuki AI, takie jak ta czarna owca, nie mogę się powstrzymać od myślenia: "Wow, to wygląda bardzo fajnie". Ale niezależnie od tego, jak długo to trwało, to wciąż jest wynik szczęśliwego losowania RNG. Chcę być jasny, nie nienawidzę AI i nie jestem przeciwko niemu z zasady. Wykonuje niesamowitą pracę przy powiększaniu, generowaniu tekstur i innych zadaniach. Mój punkt widzenia jest taki: sposób, w jaki działa sztuka generowana przez AI, nie różni się zbytnio od wrzucania monet do automatu do gier. Możesz kierować kołem, wpływać na maszynę, ale nigdy jej w pełni nie kontrolować. Nawet po tym, jak ta idealna iteracja w końcu pojawi się na horyzoncie (i nie mówię, że nie włożyłeś w to czasu ani wysiłku), zostajesz z niczym innym jak tylko ładnym obrazem jako rezultatem. Możesz to animować, edytować, rozwijać poprzez dalsze eksportowanie i ponowne wprowadzanie, ale pozostaje bardzo mało, na czym naprawdę możesz budować. Nie możesz podzielić się projektem z innym artystą, nie możesz nagrać samouczka, który inni mogą naprawdę powielić. Ledwie możesz zastosować tę wiedzę gdzie indziej, ponieważ na koniec dnia zaangażowany jest bardzo mały transferowalny proces artystyczny. A ponieważ AI jest w ciągłej ewolucji, nie ma gwarancji, że model się nie zmieni, co sprawia, że twoje ulubione podpowiedzi nagle stają się niewiarygodne. Sedno sprawy jest takie, że zajęcie 5 sekund lub 5 dni nie ma znaczenia dla złożoności dzieła sztuki. To tylko kwestia dobrania odpowiednich słów. Czasami udaje się to za pierwszym razem, czasami trzeba powtórzyć. Cieszę się, widząc, co maszyna potrafi, ale dla mnie to właśnie to sprawia, że ludzki rzemiosło jest wyjątkowe i głęboko niezastąpione: zdolność słuchania, uczenia się, przyswajania wiedzy, ponownego wykorzystywania jej gdzie indziej, reprodukowania wyników w sposób spójny i utrzymywania pełnej kontroli nad każdym pojedynczym pikselem. Gdybyś miał wyprodukować ten sam dokładny obraz ponownie, ale z konkretnym wzorem futra w plamki lub w innej pozy, prawdopodobnie wróciłbyś do punktu wyjścia. Gdyby to było 3D, miałbyś pełną kontrolę nad tym. Tak jak ja mam pełną kontrolę nad tym 3D kotem.