Jeśli oczekujesz airdropu od tokena, w który wierzysz na dłuższą metę, czy nie chciałbyś, aby pojawił się on przy niższej wycenie zamiast przy oczekiwanej wartości końcowej? A czy nie jest tworzenie wygórowanych oczekiwań aktem samobójczym? Przy niższej wycenie FDV na starcie, płacisz mniej podatków, dajesz zewnętrznym osobom dobrą okazję do uczestnictwa (a tym samym zwiększasz bazę), a gdy token zyskuje na wartości, tworzy bogactwo, co zazwyczaj prowadzi do lepszych posiadaczy. Przy wyższej wycenie FDV, ustawiasz start na porażkę, jeśli rynek wyceni go niżej, płacisz wyższe podatki, a nowym nabywcom trudniej jest zarobić, co prowadzi do szybkiej sprzedaży. To znowu zakłada, że nie zamierzasz od razu sprzedawać, co oczywiście, jeśli to ty, to tak, modlisz się o tę wysoką wartość startową. Ale dla ludzi, którzy czynią nadchodzący token swoją tożsamością i zainwestowali znaczne zasoby w dążenie do tego airdropu, chcesz dać startowi dobrą szansę na stworzenie trwałej wartości, a robisz to, przyciągając nabywców, a nie tych, którzy tylko odbierają airdropy. Kiedy myślę o NFT lub udanych memecoinach, te, które radzą sobie najlepiej, wszystkie wystartowały przy niskich wycenach i zbudowały silną grupę posiadaczy dzięki wzrostowi cen. Nie odwrotnie.