ludzie mówią, że „kobiety nie zarabiają mniej, po prostu wybierają zawody związane z empatią.” ok… ale kto zdecydował, że pielęgniarstwo i nauczanie są mniej warte? płacimy facetowi od sprzedaży 150k za przesuwanie liczb, ale płacimy pielęgniarce grosze za dosłowne ratowanie życia ludzi, albo dajemy nauczycielowi okruchy i zastanawiamy się, dlaczego przyszłe pokolenia oblewają każdy test. to nie jest tak, że praca oparta na empatii jest mniej wartościowa, to my znormalizowaliśmy jej niedopłacanie, ponieważ to „praca kobiet.”