Nawet dekadę temu celebracyjne media mogłyby utorować drogę Mamdaniemu i zrekompensować jego niedojrzałość oraz inne niedociągnięcia. Nie sądzę, że tak jest teraz. Establishmentowcy chętnie przyjęliby kolejnego Obamę, ale infrastruktura informacyjna i kontrola potrzebna do wyprodukowania tego rodzaju konsensusu to już przeszłość.