SF zawsze było bańką wczesnych adopcji. Myślę, że rzeczywistość (w przeciwieństwie do poniższego nastroju) polega na tym, jak szybko adopcja wycieka z bańki tym razem.
Wciąż jest wiele "niedoboru możliwości". Prawdziwy podział jest mniej geograficzny, a bardziej związany z tym, kto ma osobisty i instytucjonalny nawyk eksperymentowania z tymi narzędziami każdego dnia.
Śledzę adopcję AI dość uważnie i nigdy nie widziałem tak ogromnej różnicy między wewnętrznymi a zewnętrznymi perspektywami.
Ludzie w SF powierzają multi-agentowym klaudom zarządzanie swoimi życiami, konsultując chatboty przed każdą decyzją, wireheading w stopniu, który tylko pisarze sci-fi odważyli się sobie wyobrazić.
Ludzie gdzie indziej wciąż próbują uzyskać zgodę na użycie Copilot w Teams, jeśli w ogóle korzystają z AI.
Możliwe, że bańka wczesnych adopters, w której się znajduję, zawsze była tak intensywna, ale wydaje się, że oprócz technicznego, następuje również kulturowy rozwój. Nie jest to idealne!