Do ~1990 roku istniała złota era literatury non-fiction: krótkie książki jak poniżej, w których mądra osoba próbuje ci coś bezpośrednio przekazać. Większość literatury non-fiction stała się *zbyt* świadoma rynku, a po 1990 roku wszystko brzmi jak przeciętny profil w New Yorkerze lub wykład TED.
To "spadek amatorskiej monografii". Pisanie stało się zbyt profesjonalne. Wszystko ma jakiś sympatyczny charakter ("Rich Jones wiedział, że coś jest nie tak. Wykresy wyglądały *zbyt* idealnie."), jakąś gustowną narrację w pierwszej osobie itd. Głos ten sam. Brakuje tekstury.
Uważam, że pisanie w internecie po 1990 roku jest znacznie lepsze od publikowanego "profesjonalnego" pisania, chociaż to również staje się profesjonalne i jednorodne w erze Substacka. Na szczęście jest mnóstwo książek do przeczytania, więc nie martwię się o brak materiałów do czytania.
330