. @NYTLiz — wystarczy. Wiem, że grzebiesz w głębinach i polujesz na informacje na nieproporcjonalnym poziomie. Internetowi trollowie już napisali tomy fikcji o tym, że jestem „pułapką na miód” i innych spiskach z piwnicy, które są na topie w tym tygodniu. Wiem, że mnie nie lubisz, ale nie sądziłem, że będziesz na równi z internetowymi władcami sprawiedliwości.
W prawdziwym świecie, może zatrzymaj się na trasie zastraszania 30+ osób w moim życiu, które do tej pory zadzwoniłaś. Sugerowałbym ponowne zapoznanie się z własnymi wytycznymi etycznymi NYT — częścią o tym, aby nie „dociekać bez sensu w czyjeś życie osobiste” ani nie grzebać w „szczególnie prywatnych lub osobistych informacjach.” To powinno obejmować nauczycieli muzyki w przedszkolach, matki kuzynów i, dla pewności, dzieci przyjaciela mojego zmarłego dziadka. To nie jest dziennikarstwo - to obsesja.
Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że twoi dwaj synowie — którzy są mniej więcej w moim wieku — nigdy nie będą musieli doświadczać rodzaju prześladowania i nękania, które pochodzi od dziennikarza, który decyduje, że czyjeś odległe życie osobiste jest dozwolone, ponieważ nie zgadza się z jej oczywistym uprzedzeniem. Twoje cytat o ofiarach nękania: „Czy nasze prawo do wolności słowa chroni szerzenie kłamstw o wrażliwych ludziach, które prowadzą do okropnych nadużyć wobec tych ludzi?” Kiedy kłamstwa eskalują do punktu, w którym prywatny obywatel pojawia się w tym samym akcie oskarżenia co groźby wobec Prezydenta i Wiceprezydenta, niebezpieczeństwo nie jest już teoretyczne. To jest koszt nieodpowiedzialnego dziennikarstwa.
I bądźmy szczerzy: nikt już nie czyta The Times dla dziennikarstwa śledczego - wszyscy wiedzą, że przetrwa głównie dzięki Wordle i tak dalej.