Mam przyjaciółkę, która jest jedną z najlepszych edytorek w Hollywood. W wieku trzydziestu pięciu lat zdobyła nagrody, miała duże biuro, asystenta, uznanie. Miała też narastające poczucie, że życie, które naprawdę chciała (mąż, dzieci, niedzielne obiady), wymyka się jej z rąk. Zaczęła umawiać się z mężczyznami, których nawet nie lubiła, tylko po to, aby spróbować to zrealizować. W wieku trzydziestu dziewięciu lat jej dwuletni związek się rozpadł. Zadzwoniła do mnie zapłakana. "Postawiłam swoją karierę na pierwszym miejscu, bo tak powinnyśmy robić. Teraz tak, jestem na szczycie swojej kariery, ale straciłam to, czego naprawdę chciałam." Mam wiele takich historii. Musimy ostrzec następne pokolenie kobiet przed ryzykiem odkładania rodziny na zbyt długo.