Największe kłamstwo ery przemysłowej: wzrost nowych technologii zawsze tworzy miejsca pracy. Dowód A: zatrudnienie „programisty komputerowego”: osiągnęło szczyt w czasach dotcomów, nie śledziło proliferacji oprogramowania/mobilnych, spadło przez ponad 20 lat, teraz na poziomie ~1980 (wykres). AI prawdopodobnie znacznie przyspieszy ten trend. Następny czynnik rozprzestrzeniania technologii może nie zwiększyć zatrudnienia nawet w swoim własnym obszarze. Nikt nie wątpi, że AI znacznie zwiększy PKB, ale pytanie brzmi: kto dostanie zapłatę? Od czasów rewolucji przemysłowej „wysoki wzrost gospodarczy = wysokie zatrudnienie” był w jakiś sposób domyślnym modelem myślenia o nowej sile roboczej, wielki kryzys/depresja/stagnacja zabijają miejsca pracy. Myślę, że to założenie może się załamać w ciągu następnych kilku dekad, ponieważ możemy wchodzić w erę ultra-wysokiego wzrostu, ultra-wysokiego bezrobocia, chyba że „praca” sama w sobie oraz struktura podaży talentów będą mogły szybko się dostosować. Zarówno Big Tech, jak i Big Fin już ostro ograniczają zatrudnianie nowych absolwentów. NYC podobno dodało tylko ~1,000 nowych miejsc pracy w pierwszej połowie zeszłego roku. Nie spodziewałem się, że infleksja nadejdzie tak szybko.