To jest post, który pojawił się na Blinds, a ktoś nie rozumie, dlaczego wzrost podatku od posiadania prowadzi do wzrostu czynszów. A co z osobami, które nie mogą sobie pozwolić na gwałtowny wzrost czynszów? Czyż nie ma wielu takich ludzi, więc w rzeczywistości czynsze nie rosną? Cóż, jeśli do tej pory żyłeś w Seulu za stosunkowo niskie koszty, to w przyszłości będziesz musiał się z tym pogodzić, że będziesz wypychany na bok, prawda? ---Oryginalny post--- Jestem właścicielem jednej nieruchomości i dzięki rodzicom osiągnąłem wolność finansową, więc nie interesują mnie polityki. Po prostu piszę, bo jestem ciekawy, ale wydaje mi się, że są ludzie, którzy piszą, że wzrost podatku od posiadania powoduje, że czynsz wzrasta o 500, 1000, i nie rozumiem tego, bo tylko osoby z zawodów specjalistycznych lub z wysokimi pensjami mogą sobie na to pozwolić, a czy przeciętni ludzie mogą znieść taki czynsz?? Wiem, że wzrost podatku od posiadania jest przenoszony na najemców, ale jeśli przeciętni ludzie nie mogą sobie pozwolić na taki czynsz, to popyt sam w sobie nie znika, więc czynsz nie wraca do normy? Na przykład w rodzinie, gdzie mąż zarabia po opodatkowaniu 500, a żona 300, nie mogą wydawać 400 na życie i 500 na czynsz... W naszym kraju tylko 1% gospodarstw domowych zarabia kilka tysięcy miesięcznie, a poza tym 5% nie osiąga nawet dochodu na poziomie tysiąca?? Poza moim domem mam tylko akcje, więc nie znam się na nieruchomościach, ale napisałem to. Jaka jest logika, że czynsz ma gwałtownie wzrosnąć... Aha, dla informacji, jestem zwolennikiem, że nieruchomości zawsze rosną w górę (to jest kluczowe).