Wiem, że mówiłem wam o tych sprawach na bieżąco, ale to bardzo przydatne wyjaśnienie. Powinniście to obejrzeć. Oprócz tego, część, w której mówi „uważaj na swoje słowa”, to całkowicie błędna lekcja do wyciągnięcia. (Również denerwuje mnie to jako absolutystę wolności słowa, ale to temat na inny dzień.) Lekcja, którą należy wynieść, to to, że musimy walczyć z tym rządowym nadużyciem zębami i pazurami. Te dane będą zbierane, już są i były zbierane od lat, ale musimy o tym głośno mówić, aby dostęp do tych danych wymagał prawdziwego nakazu, w którym muszą wykazać uzasadnioną przyczynę podpisaną przez bezstronnego sędziego, (najlepiej przez panel sędziów,) i zdecydowanie nie powinno to być coś, do czego mogą mieć dostęp przypadkowi polityczni nominaci i życiowi przegrani z 50 tys. bonusu na swoich służbowych laptopach i telefonach w dowolnym momencie.