Na „Co dalej?” Często myślę o tym, kiedy ktoś pyta mnie „co dalej?”. Zwykle zdarza się to, gdy właśnie skończyłem jakiś projekt. Uśmiecham się, wydobywam kilka „ehm” i krążę wokół odpowiedzi na to pytanie. Powód jest taki, że zazwyczaj jestem w emocjonalnym międzyczasie, gdy właśnie włożyłem swoją energię w ostatnią pracę i jestem w fazach zamieszania, nie mając inercji ani pomysłu, aby zacząć następny kawałek, i/lub walczę z przerażającą myślą… „co jeśli nie wiem, co dalej, co jeśli pomysł nigdy nie przyjdzie?” Zaczynam czuć się coraz bardziej komfortowo w tym progu, lub jak mówią Włosi „Soglia”: oznaczającego początek czegoś lub granicę… cieszyć się eksperymentowaniem bez presji, aby stało się to „moją następną pracą” i po prostu przetwarzać fakt, że nieustannie wprowadzam kreatywną sztukę do świata, a czas potrzebny na przejście przez drzwi do następnej sfery pomysłów zajmuje czas, ale ten okres oczekiwania jest święty i nie czyni mnie mniej ambitnym w przyszłości 🌊