Myślę, że niektórzy ludzie, częściej kobiety, są lepiej przystosowani do opieki nad dziećmi niż ja, tak że doświadczaliby mniejszego cierpienia. Wiem, że gdybym miała dziecko, mogłabym to zrobić, funkcjonuję w trudnych okresach, ale: A. Byłabym samotną matką (nie jestem wystarczająco bogata, aby zatrudnić niezawodną opiekę przez całą dobę przez lata, a na pewno nie chciałabym ich posyłać do szkoły) oraz B. Moja psychika nie jest dobrze przystosowana do opieki nad dziećmi. Jestem niezwykle niefeminina w większości aspektów związanych z wczesnym wychowaniem dzieci. Żyję jak nastoletni chłopak. Bardzo starannie skonstruowałam swoje życie, aby być jak najbardziej wolna od ludzi, którzy potrzebują ode mnie rzeczy. Ugotowałam posiłek raz, może dwa razy w życiu. Jestem naprawdę bałaganiarska. Nie lubię głośnych dźwięków ani bycia przerywaną. Nienawidzę obowiązków domowych, ponieważ są nudne i rozpraszające (stąd moja rzadkość w braniu prysznica), a wydaję więcej niż to rozsądne, płacąc innym ludziom za wykonywanie rutynowych zadań. Mam naprawdę niski poziom neurotyczności i nie przeszkadza mi, gdy coś idzie nie tak. Mam archetyp "dziwacznego, nieobecnego taty". Jeszcze raz: wierzę, że byłabym świetną mamą i zmuszałam się do robienia trudnych rzeczy przez długi czas, gdy muszę, ale zwłaszcza w pierwszych latach, robienie tego samodzielnie i z moją psychologią, byłoby ogromnym poświęceniem, które na pewno byłoby dla mnie dość trudne. Moja chęć posiadania dzieci jest prawie całkowicie związana z tym, aby stworzyć ludzi, którzy rozmawiają ze mną pełnymi zdaniami.