Nie publikuję tego z żadnych politycznych powodów, ale jest to bardzo interesujące z makro perspektywy. Czy zachodzi duża psychologiczna huśtawka dla kobiet? Jeśli ostatnie 20 lat dotyczyło "Leaning-In" w korporacjach w stylu Sheryl Sandberg i samodoskonalenia poprzez terapię, być może następne dwadzieścia lat będzie dotyczyć rodziny, społeczności i religii? Różnica między polityką kobiet a mężczyznami osiągnęła generacyjne maksimum, być może ta różnica znowu się zmniejszy, gdy nastąpi ponowne rozważenie umowy społecznej? Wskaźniki depresji wzrosły, mimo że technologia w dużej mierze uczyniła rzeczy bardziej efektywnymi. Kultura korporacyjna zawsze była masową operacją psychologiczną, ale następne pokolenie zaczyna to dostrzegać. Zauważając te wzorce, istnieje wiele implikacji inwestycyjnych. Media zmienią się ogromnie, to, co oglądamy, się zmieni, wartości się zmienią, nie bądź zaskoczony!