Myślę, że Jerome Powell w końcu doświadcza, jak to jest być założycielem kryptowaluty z aktywnym tokenem. Jego tokenem jest dolar amerykański. Cokolwiek zrobisz, ktoś jest zły. Podnieś stopy procentowe, a ryzykujesz spowolnienie przemysłu i utratę miejsc pracy. Nie podnoś stóp, a inflacja cicho zjada prawdziwe życie. Nie ma czystego ruchu. To dokładnie ten sam dylemat, z którym borykają się założyciele kryptowalut. Czy robisz to, co najlepsze dla projektu, czy to, co najlepsze dla ceny tokena? Czasami te rzeczy się pokrywają. Czasami nie. A kiedy się nie pokrywają, rynek natychmiast cię karze. Dodaj do tego zarządzanie, a sytuacja staje się gorsza. Ludzie głosują emocjonalnie + Użyteczne propozycje są blokowane. Ta niepewność, ta ciągła ocena, to balansowanie między dzisiaj a jutrem Współczuję Powellowi.