dziwna rzecz wydarzyła się dzisiaj. szedłem wzdłuż drogi, a czarny SUV zatrzymał się tuż obok mnie. szyby się opuściły, a z wnętrza wystawiła się łysa głowa. powiedział: „hej! dokąd zmierzasz?” odpowiedziałem: „na południe.” facet powiedział, że zmierza w tym samym kierunku i może mnie podwieźć. zgodziłem się i usiadłem w jego samochodzie. nie było żadnej próby nawiązania rozmowy—ani z jego strony, ani nawet z mojej. po pewnym czasie zasnąłem. to był najprzyjemniejszy, najwygodniejszy sen, jaki kiedykolwiek miałem. gdy się obudziłem, znalazłem się w małym miasteczku. wyszedłem i zobaczyłem kilka osób, wszystkie obce. jednak żadna z nich nie wydawała się naprawdę obca. jakbym je słyszał, widział, znał skądś. potem przyszła piękna dama i poprosiła mnie, żebym za nią poszedł. ...