W swojej najbardziej idealnej wersji, Oscary powinny być wielką, ciepłą, szczerą celebracją filmu. Ceremonia w tym roku nie była oczywiście doskonała, ale w naprawdę imponującym stopniu, ta ceremonia Oscarów była dokładnie tym, czym te nagrody powinny być. Duża w tym zasługa gospodarza Conana O'Briena, który potrafił powstrzymać sytuację przed zbytnim poważnieniem. Ogólny nastrój był dobrze wspierany przez szerszą ceremonię, aż do segmentu in memoriam, który był jednym z najpiękniejszych i najbardziej przemyślanych w ostatniej pamięci. Nagroda za Najlepszy Krótkometrażowy Film, będąca remisem, tylko siódmym w historii Oscarów, naprawdę wydawała się aktem kismet w służbie szerzenia miłości. A podczas gdy 'One Battle After Another' zdobył nagrody za Najlepszy Film i Najlepszego Reżysera, główne nagrody aktorskie również trafiły do Michaela B. Jordana za Sinners i Jessie Buckley za Hamnet, co sprawiło, że cała noc wydawała się uznaniem, a nie koronacją. Poza tym: Matt Berry był ogłaszającym. Czego więcej można chcieć! Zobacz wszystkie nasze wzloty, upadki i zaskoczenia tej nocy: