Bezdomność nie jest problemem mieszkaniowym. Kiedy „po prostu dajesz im domy, stary”, to właśnie się dzieje. Odpowiedź zazwyczaj brzmi „o tak, musisz też dać im leczenie uzależnień (którego nie zmuszasz ich do przestrzegania), lekarzy, terapeutów, pieniądze na wydatki itd., itd.” A prawda jest taka, że w wielu przypadkach nic nie naprawi tych ludzi. Urodzili się z defektami, których nie wiemy, jak naprawić. Ale nawet jeśli progresywny plan by zadziałał, w pewnym momencie musimy rozważyć astronomiczne koszty i czy to się opłaca. Musisz być w stanie odpowiedzieć na pytanie „ile warto zapłacić, aby leczyć kogoś, którego najlepszym możliwym wynikiem jest bycie kasjerem?” Odpowiedź nie może brzmieć „cokolwiek to kosztuje.” To szaleństwo, które niszczy cywilizację. Współczucie nie jest substytutem kalkulacji i zazwyczaj ją utrudnia.