Boże, uwielbiam Japonię. Opuściłem Niseko wynajętym samochodem około 0845 w drodze na lot „nieco ponad 2 godziny jazdy” dalej, odlot o 1115. Jeżdżąc jak Amerykanin (nie 50 km/h…) dotarłem do dalekiego miejsca wynajmu o 1025, byłem na autobusie (po zatankowaniu i płatności) przed 1035, a przy stoisku transferowym ANA na krajowe loty byłem o 1044. Wspaniały agent połączył dwie oddzielne rezerwacje, odprawiając moje 3 nadbagaże do SFO za darmo. Przeszedłem przez sąsiednie skanowanie F/*G, skorzystałem z toalety, kupiłem lody i wsiadłem na końcu mojej grupy 2. W przeciwnym razie wszystkie loty pełne do jutra i dzisiaj przegapiłbym połączenie w Tokio.