przerwa między tym, co te modele potrafią, a tym, do czego przeciętny człowiek je wykorzystuje, jest największą niesprawnością rynkową, jaką widziałem. mamy narzędzia, które potrafią przeprowadzać wieloetapową analizę prawną, budować całe aplikacje na podstawie jednego akapitu, syntetyzować setki prac badawczych w kilka minut, generować i iterować strategie biznesowe z większą starannością niż większość firm doradczych. a medianowy przypadek użycia to wciąż „idź przeczytaj moje maile” albo coś w tym stylu, nie jest to krytyka, tylko obserwacja. to przypomina wczesny internet / wczesne wibracje iphone'a. jest gorączka złota, więc przygotujcie swoje łopaty, chłopaki.