Przykro mi słyszeć o śmierci reverenda Jesse Jacksona, rodowitego mieszkańca Karoliny Południowej. Był postacią większą niż życie, która z pasją walczyła o swoje sprawy, zawsze dążąc do tego, aby Ameryka spełniła swój potencjał. Prowadził długie i znaczące życie, a jego rodzina i przyjaciele będą go bardzo tęsknić. Niech spoczywa w pokoju.