Holandia jest na skraju finansowej autodestrukcji. Ich parlament właśnie uchwalił 36% podatek od niezrealizowanych zysków z inwestycji. To spowoduje, że zamożni ludzie przeniosą się do innej jurysdykcji podatkowej. Ludzie będą unikać zakupu nowych firm. Inwestycje na giełdzie wyschną. Ryzyko spadku jest zbyt duże, a potencjał wzrostu bardzo mały. Rząd konfiskuje większość potencjalnych zysków, pozostawiając inwestora z ryzykiem spadku. Politycy o tym wiedzą, dyskutowali o tym i są tym zaniepokojeni. Ale i tak to zrobili, aby załatać krótkoterminową lukę budżetową wynoszącą około 2 miliardów dolarów. Jak w innych krajach, które próbowały wprowadzić podatek od bogactwa, prawdopodobnie to się nie powiedzie i skutkiem będzie mniejszy wpływ podatków po wyjeździe zamożnych ludzi. Wyniki będą tak negatywne, że rząd zmieni kurs w ciągu kilku lat. Ale do tego czasu szkody już będą wyrządzone.