Jak to możliwe, że aktorzy tacy jak Mark Ruffalo mogą bezkarnie krytykować Trumpa, Elona Muska, konserwatystów itp., a jednocześnie wciąż dostają duże role filmowe, podczas gdy aktorzy tacy jak Rob Schneider są uciszani za powiedzenie czegoś w stylu "mężczyźni nie są kobietami"?