Niesamowita rozbieżność w opiniach wysokiego statusu na temat sprawy Epsteina. Połowa czasu = całkowity nic nieznaczący temat, najbardziej przeszacowany skandal dekady. Druga połowa widzi to jako mocne potwierdzenie jakiejś historii systemowego zła, przy czym dokładna historia się różni. Wciąż o tym myślę.