Człowieku, dostaję za to po uszach. Trochę na to zasługuję (chociaż szczerze mówiąc, od razu przyznałem się do mojej amerykańskiej perspektywy). To właśnie sprawia, że ta strona jest tak świetna, ludzie się sprzeciwiają, nawet cię atakują, zwłaszcza anonimowi. Konflikt = dramat = rozrywka. Tymczasem LinkedIn to w 95% "Gratulacje/dobry post Bob!"