Przykro mi słyszeć o śmierci Demonda Wilsona, znanego jako "Lamont Sanford." Dorastałem na jego programie i bardzo go lubiłem. W prawdziwym życiu służył i został ranny w Wietnamie. Później został ministrem. Nie mam pojęcia o jego poglądach politycznych, ani mnie to obchodzi. To był facet wart tysiąca Jane Fond.