Nie opodatkowujemy niezrealizowanych zysków. Jeśli wartość twoich akcji rośnie, ale ich nie sprzedajesz, to nie jest dochód podlegający opodatkowaniu. Rozumiem to. Zgadzam się z tym. Dlaczego więc ta sama logika nie ma zastosowania do podatków od nieruchomości, zwłaszcza domów? Dlaczego, jeśli wartość mojego domu wzrasta z jakiegoś losowego, pierdolonego powodu, nagle muszę zapłacić rządowi więcej pieniędzy?